Każda dusza gra inną melodię.

1322582125_by_joletowa96_600Kurz już osiadł na szklance choć nie porzuciłem alko,
Ale sram na tych co palce, ciągle pytają „jak to?”
Żyletki przy umywalce, raczej przy mnie, no..
Jestem jak twój każdy pacjent, ale nigdy w życiu emo.
Trzeźwy kochasz na zabój, pijany by zabić sporo.
Skoro znów nucę klasyki jak „whisky moja żono”..
Uczucia stronią od podstaw, bo wywodzą się z dupy.
Czy kochać, czy nie kochać, tak czy siak będziesz opluty.
Bo ty struty w tym bagnie, pierdole czysty wyzysk.
Jestem w stanie jak Europa, też mam chyba kryzys.
Piję często, nie ścierpię trudno, taki nawyk.
Wiem konkretnie, że pewnie tu nie załatwi sprawy.
I najprędzej to zdechnę, niż ty ujrzysz poprawę.
Bo mam serce już zdechłe, choć bez obawy.
Dalej kręcę ten western, dalej się zabijamy.
I pomimo twoich westchnień, nic innego nie szukamy.Wychodzę bez twarzy, jeśli cierpieć, chcesz miliony.
Choć bez rany, bez urazy nie Scarface jak Tony.
Ja nie perfawers jak chory.. i choć dla ciebie stworzony,
to i tak pewnie z jutrem powiesz, że jestem skreślony.
Też dręczy mnie samotność, choć to już prawie pustka.
Pewnie znów nie zrobię nic, siądę, zacznę pić do lustra.
I komuś popłyną łzy, choć nie mów, że jesteś smutna.
Bo to nie ja jestem złym, to ty jesteś zbyt zapruta.
i choć coś kręci i wkurwia, to nie biorę na to miary.
Bo codziennie od południa liczę kłótnie zakochanych.
Słucham smutne, gorzkie rany, które już wyplułem kiedyś.
Sami się zastanawiamy, sami chcemy coś przeżyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *