Sen

senWiesz znowu mi się śniłaś kolejny raz mnie odwiedziłaś we śnie. Kolejny raz mogłem popatrzeć na twoje oczy na twą twarz. Chciałaś mi coś pokazać coś powiedzieć wołałaś mnie ja jak zahipnotyzowany szedłem za tobą. Zaprowadziłaś mnie do lasu w pewne miejsce kazałaś się nie odzywać nic nie mówić i siedzieć cicho i słuchać. Więc tak siedzieliśmy i słuchaliśmy ciszy patrzyliśmy się na siebie a ty wzięłaś moją rękę i wyszeptałaś bądź. I się obudziłem chciałem ci to powiedzieć, lecz nie mogę została mi kartka i długopis i milion myśli czemu tak, a nie inaczej nie rozumiem nic nie rozumiem. Myślałem że znam się na wylot, lecz niestety nie znam się w ogóle dzisiaj wszystko jest niepewne, niepewne jutro niepewna ty niepewny oddech wszystko jest powierzchowne jak kruche szkło. U mnie to już tradycja jak dzielenie się opłatkiem, że cięgle się tu czuje jak bym był tonącym statkiem. I nie wiem, czy kiedyś znajdę szczęście. Ciągle mnożę problemy i to może dla tego tak dużo nas dzieli. Jak już wiecie przyznać się do błędu duma mi nie pozwala, choć wiem, że odpierdalam, lecz dlaczego sam siebie krzywdzę jak jestem reżyserem. Pozdrawiam R1K0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *